środa, 28 października 2015

VILLA d'Este

Aleja Stu Fontann - symbol Villi d`Este
Czwarty i ostatni dzień w Rzymie. Po południu lot do Polski, więc szukamy czegoś na szybko. Jedziemy więc autem do miejscowości Tivoli niedaleko Rzymu, gdzie mieści się wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO Villa d'Este.
Dla tego renesansowego ogrodu, najbardziej charakterystyczna jest woda. Od samego wejścia towarzyszą nam fontanny, wodospady, strumyki czy oczka wodne.
Fajne miejsce na spokojny spacer, relaks i schronienie przed słońcem w upalne dni. Po krótkim, około 2 godzinnym pobycie w ogrodach, wracamy do Rzymu zatrzymując się jeszcze na chwilę przy dwóch powulkanicznych jeziorach.
Cztery dni w Rzymie za nami, czas wracać do domu i czekać, może znowu uda nam się tam zawitać.

wtorek, 20 października 2015

Rzym ANTYCZNY - dzień III cd.

Koloseum
Po wcześniejszym zwiedzeniu Bazylik Papieskich, trzeciego dnia wizyty w Rzymie, zostało nam do zwiedzenia Koloseum, wzgórze Palatyn oraz Forum Romanum. Zwiedzanie zaczęliśmy od Amfiteatru Flawiuszów czyli Koloseum. Tak jak wcześniej pisałem wybierając się na takie zwiedzanie, dobrze jest zaopatrzyć się w bilety w Polsce. Wchodzimy wówczas odrębnymi bramkami i nie czekamy w długich kolejkach. Po szczegółowej kontroli plecaków, i okazaniu biletów wchodzimy do potężnej budowli z 80 r. n. e. Wewnątrz budowli po raz kolejny zachwyt potężną, wysoką na prawie 50 metrów, szeroką na 156 metrów i długą na 188 metrów, rzymską budowlą. Głównym zadaniem Koloseum miały być igrzyska z zapasami, walkami gladiatorów, walkami z dzikimi zwierzętami a nawet bitwy morskie. To co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to to, że tak potężne budowle, przy ogromnym poświęceniu robotników, niesamowitych kosztach, budowane były dla uciechy ludu. Podczas samego otwarcia Amfiteatru, padło kilka tysięcy zwierząt, a na arenie walczyły ze sobą zastępy około 900 gladiatorów.
Starożytne Kolumny Forum Romanum
Po obfotografowaniu budowli wewnątrz, udaliśmy się w kierunku jednego z siedmiu wzgórz Rzymu. Na uważanym za najstarsze miejsce osady rzymskiej, gdzie wilczyca miała wykarmić Romulusa i Remusa, znowu podziw budzi ogrom budownictwa. Pomimo, że pozostałości twierdz, placów cesarskich czy ogrodów mają kilkaset lat, a nawet niektóre osady pochodzą z VIII w. p.n.e.-VII w. p.n.e., to nadal swoim ogromem budzą zachwyt zwiedzających. Całe wzgórze, to dość znacząca powierzchnia i cały spacer zajmuje dość sporo czasu. Musieliśmy się więc pośpieszyć, bo przed nami jeszcze Forum Romanum, a z głośników zaczęły pojawiać się pierwsze komunikaty, informujące o zakończeniu zwiedzania o godz. 19:00.
Schodzimy więc ze wzgórza, do najstarszego placu w Rzymie. Forum Romanum pełniło kiedyś centrum życia obywatelskiego i społecznego, z łukami triumfalnymi, świątyniami czy bazylikami. Z odwiedzonych w tym dniu miejsc, to wywarło na nas najmniejsze wrażenie. No ale po odwiedzeniu od rana czterech Bazylik, Koloseum i Palatynu, nie wiem co mogło by te miejsca przebić?
W tym miejscu, kończymy intensywne trzy dni pobytu w Rzymie. Przed nami jeszcze jeden dzień pobytu i ogród renesansowy, przy Villi d’Este. Ale o nim w kolejnym wpisie.

poniedziałek, 12 października 2015

RZYM - BAZYLIKI WIĘKSZE - dzień III

Baldachim z brązu w Bazylice św. Piotra
W Rzymie znajdują się 4 najważniejsze świątynie rzymskie, które posiadają tron papieski i ołtarz zarezerwowany wyłącznie dla papieża, albo upoważnionych przez niego prałatów. Do tych bazylik zaliczają się (w kolejności zwiedzania):
  • Bazylika św. Pawła za Murami - miejsce pochówku świętego Pawła, druga co do wielkości świątynia w Rzymie,
  • Bazylika św. Jana na Lateranie - pierwsza rzymska bazylika z IV wieku, do momentu przeniesienia rezydencji papieży do Watykanu w 1377 roku siedziba 161 papieży,
  • Bazylika Matki Bożej Większej - wybudowana w V wieku w miejscu gdzie w lecie spadał śnieg, pierwszy i największy kościół rzymski poświęcony Matce Bożej,
  • Bazylika św. Piotra na Watykanie - najbardziej znana rzymska bazylika, drugi co do wielkości kościół na świecie, stoi na miejscu ukrzyżowania i pochówku św. Piotra.
Bazylika św. Pawła za Murami
Wszystkie te cztery bazyliki i mały kościółek "Domine quo vadis", udało nam się zwiedzić w kilka godzin, podczas trzeciego dnia pobytu w Rzymie. Okazało by się to jednak niemożliwe, gdyby nie siostra Olga która oprócz tego, że do wszystkich miejsc podwiozła nas autem, to również przybliżyła nam historię oraz ciekawostki każdej z nich. Co do bazylik nie będę się o nich rozpisywał, ponieważ w internecie znajduje się mnóstwo informacji o każdej z nich.
Dla mnie każda z bazylik, to przede wszystkim budzące zachwyt dzieło architektoniczne. Piękno bazylik, chociaż w części postaram się przedstawić w poniższej fotorelacji. Zapraszam do oglądania.

poniedziałek, 5 października 2015

Dolina KOBYLAŃSKA

Wspinaczka skałkowa
Jedna z wielu położonych na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej dolinek. Dolina Kobylańska oraz położona w jej pobliżu Dolina Bolechowicka, znalazły się na naszej wczorajszej liście miejsc do odwiedzenia. Po odwiedzeniu wcześniej krakowskiego zoo, udaliśmy się do położonej ok. 20 km. od zoo Doliny Kobylańskiej. Na parkingu okazało się, że mnóstwo osób korzysta z tak pięknej pogody i znalezienie wolnego miejsca będzie niemożliwe. Zaparkowaliśmy na pobliskich łąkach i udaliśmy się stromym zejściem, do dna dolinki. Tam oczywiście wiele osób uprawiających wspinaczkę skałkową, ale i wiele grilujących turystów, palących ogniska i ogólnie odpoczywających na rozległej polanie.
To miejsce jest bardzo popularne na piknikowanie, i szczerze, to pierwszy raz spotkałem się z takim miejscem do grilowania.
Panorama Doliny Kobylańskiej
Sama dolina jest dość długa, więc spędziliśmy w niej więcej czasu niż początkowo zaplanowaliśmy, dlatego też zrezygnowaliśmy z odwiedzenia Doliny Bolechowickiej. Obiecaliśmy sobie, że na pewno tu ponownie wrócimy ale na cały dzień, i z bardziej szczegółową mapą szlaków.

środa, 30 września 2015

RZYM - MUZEA WATYKAŃSKIE - dzień II

Panorama jednej z sal w Muzeum Watykańskim
Na drugi dzień zaplanowane mieliśmy w szczególności Muzea Watykańskie oraz Kaplicę Sykstyńską. Aby dostać się bez problemów do muzeum, bilety zakupione mieliśmy w Polsce i to dzięki nim, uniknęliśmy ok. 3 godzinnego stania w kolejce do kas. Korzystając z takiego rozwiązania weszliśmy odrębną bramką mijając tłumy czekające w kolejce. Przy wejściu szczegółowa kontrola, później odbiór audioprzewodnika i rozpoczynamy zwiedzanie. Same Muzea Watykańskie, to niezliczona ilość pomieszczeń, galerii, bibliotek, korytarzy, kaplic czy salonów. Wyczytałem gdzieś w Internecie, że długość trasy do zwiedzania, przez wszystkie sale wystawowe wynosi prawie 7 kilometrów!!! 
Ozdoby ścienne muzeum
We wszystkich z sal niespotykana ilość zbiorów, gromadzonych na przestrzeni wieków przez poszczególnych papieży.
W końcowej fazie zwiedzania wchodzimy do Kaplicy Sykstyńskiej, w której obowiązuje bezwzględny zakaz fotografowania i filmowania, a zwiedzający proszeni są zachowanie ciszy.
Przed rozpoczęciem zwiedzania muzeów nie zdawałem sobie sprawy, że całość może nam zająć ok. 3 godz. w miarę szybkiego zwiedzania. Pomieszczeń do zwiedzenia jest tam naprawdę sporo, a obejrzenie wszystkich zbiorów w ciągu jednego dnia jest absolutnie niemożliwe.
Po wyjściu z Muzeów Watykańskich kierujemy się w kierunku Placu Świętego Piotra, a następnie w kierunku rzeki Tyber. Na Plac Świętego Piotra jeszcze wrócimy podczas zwiedzania wszystkich czterech Rzymskich Bazylik, o czym w moim następnym wpisie.
My jeszcze tego dnia z Placu Świętego Piotra, udaliśmy się wzdłuż Tybru, do Zamku i na Most Świętego Anioła.

czwartek, 24 września 2015

RZYM - dzień I

Fontanna Czterech Rzek
Po późnym przylocie w sobotę do Rzymu, na niedzielę zaplanowaliśmy, zwiedzanie starożytnego miasta bez biletów wstępu. Po dostaniu się metrem do stacji Flaminio, zaczynamy zwiedzanie miasta. Zaczynamy od Piazza del Popolo i od razu okazuje się, że zrobienie zdjęć takich jak lubię najbardziej, czyli bez turystów, tłumów, w Rzymie będzie niemożliwe. Więc zaczynamy zwiedzanie i pstrykanie zdjęć, a z placu Piazza del Popolo m.in. ulicą A. Mickiewicza kierujemy się w kierunku Schodów Hiszpańskich. Tu spotyka mnie podwójny zawód, bo po pierwsze dla mnie nic w nich nadzwyczajnego, po drugie panuje tam taki tłum, że trudno znaleźć wolne miejsce aby spokojnie usiąść nie mówiąc już o zrobieniu dobrego zdjęcia. No i ci natrętni sprzedawcy róż. Po krótkim odpoczynku ruszamy najdroższą ulicą Rzymu Via Condotti, na której za kilka tysięcy EURO możemy zrobić zakupy w takich sklepach jak Gucci, Dolce & Gabbana, Cartier, Prada, Dior, Armani i wiele innych. Kolejnym naszym celem do którego udaliśmy się była najsłynniejsza fontanna w Rzymie czyli Di Trevi. Niestety, tu rozczarowanie gdyż fontanna ta obecnie jest w remoncie, a olbrzymie rzeźby znajdują się za grubą szybą. Nic, musimy iść dalej do miejsca poświęconego wszystkim bogom, czyli Panteonu.
Ołtarz Ojczyzny
No i tu trzeba na dłużej się zatrzymać, bo gmach okrągłej świątyni z 125 roku robi wrażenie. Po dłuższym pobycie w okolicach Panteonu kierujemy się do kolejnej słynnej Rzymskiej fontanny, znajdującej się na Piazza Navona Fontanny Czterech Rzek, a następnie do budowli z 1925 roku, Ołtarza Ojczyzny. Tutaj również można na dłużej się zatrzymać, odpocząć na Placu Weneckim, a następnie schodami udać się na podziwianie panoramy Rzymu z tarasu pałacu, a następnie Bazyliki Matki Bożej Ołtarza Niebiańskiego. Udajemy się w kierunku Koloseum, ale jego zwiedzanie zaplanowane mamy na dzień III, więc po obejściu go z zewnątrz kierujemy się kierunku metra.
Na tym kończymy pierwszy dzień w Rzymie, a szczegóły w fotorelacji PONIŻEJ.

niedziela, 20 września 2015

RZYM nocą

Bazylika św. Piotra z Mostu św. Anioła
Jedno z miast które nigdy nie śpi. Do końca tego nie sprawdziliśmy, ale przyznać trzeba, że po zmroku faktycznie nawet odrobinę nie zwalnia tempa. Jednym z naszych planów podczas ostatniej wizyty w Rzymie, był spacer po mieście po zachodzie słońca. W głowie został na pewno widok przepełnionych kontenerów i walających się wokół śmieci oraz szczurów przy Tybrze, ale to mało istotny szczegół nocnej wycieczki.
Forum Augusta

Najfajniejsze to tętniące życiem rzymskie uliczki, oraz przepięknie oświetlone zabytki. Z tego co udało nam się zobaczyć w Rzymie nocą, to w kolejności zwiedzania: Forum Augusta, Forum Trajana, Ołtarz Ojczyzny z Placu Weneckiego, Koloseum, Łuk Konstantyna Wielkiego, pałac Piazza Cavour, na koniec most i zamek Świętego Anioła z widokiem na Tyber i Watykan. Wszystko opisane w poniższej fotorelacji.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Gdzie są orzechy?

Wiewiórka pospolita
Dzięcioł duży
Kolejny rok z rzędu, zanim orzechy laskowe dojrzeją już ich nie ma. Kto za tym stoi?


Zdjęcia zrobione na podwórku.

Nikon D5200 + Nikon Nikkor AF-S 70-300 mm.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Wodospady Zimnej Wody

Wodospady Zimnej Wody
Kolejna wyprawa z cyklu "Tatry z dziećmi". W związku z powyższym, trasę należało dobrać tak, żeby i krótko, i atrakcyjnie było. W sobotę prognozowane były rekordowe upały, więc wybraliśmy się w niezbyt długą trasę, na położone w Słowacji, Wodospady Zimnej Wody. Na szlak wchodziliśmy z Tatrzańskiej Leśnej, żółtym szlakiem z widokiem na Łomnicę i przy płynącym obok, potoku Zimnej Wody.
Wodospady Zimnej Wody

Na miejscu tłumy ludzi, zarówno przy wodospadach jak i przy Schronisku Rainera - najstarszym schronisku w Tatrach Wysokich. Po krótkim odpoczynku w schronisku, udaliśmy się na Hrebeniok i dalej w dół, ze względu na dzieci kolejką do Starego Smokowca. Na parking gdzie mieliśmy zaparkowane auta, dotarliśmy również po torach, tym razem Słowacką Elektryczką. Z uwagi na szybkie zwiedzenie zaplanowanych miejsc, udaliśmy się jeszcze do Skalnego Miasta, ale o nim w kolejnym poście.
Wodospady Zimnej Wody, to miejsce bardzo urokliwe i dostępne dla każdego turysty, bo nawet jak ktoś nie lubi chodzić po górach, może wjechać na Hrebeniok kolejką, a potem po 15 minutach spacerkiem, cieszyć się górskimi klimatami. Miejsce godne odwiedzenia, szczególnie w takie jak teraz upalne dni. Fotorelacja PONIŻEJ, a kilka moich starszych zdjęć z tego miejsca TUTAJ.

czwartek, 16 lipca 2015

Orla Perć - BUCZYNOWE TURNIE

Łańcuchy na Buczynowych Turniach
Druga część odwiedzonego w ostatni weekend odcinka Orlej Perci, od Skrajnego Granata do przełęczy Krzyżne, czyli BUCZYNOWE TURNIE. Po przejściu odcinka od Żlebu Kulczyńskiego do Skrajnego Granata, postanowiliśmy nie schodzić żółtym szlakiem do Doliny Gąsienicowej jak pierwotnie zakładaliśmy, a udać się dalej i przejść liczący ok. 1,5 km. odcinek Buczynowych Turni. Stojąc na Skrajnym Granacie i spoglądając w kierunku przełęczy Krzyżne, odcinek faktycznie nie wydaje się być długi, i podejmujemy decyzję o jego przejściu. Jednak jak się później okazuje czas jego przejścia na mapie wynoszący 2,5 godz., wcale nie jest na wyrost, i daje nieźle w kość. Przemierzając ten odcinek raz napotykamy metalową drabinkę a w większej jego części towarzyszą nam łańcuchy, raz po raz wchodząc na grań, by za chwilę z drugiej strony zejść w dół. Najgorsze w tym szlaku jest to, że wspinasz się mocno w górę, po to aby stanąć na przełęczy z której musisz zejść, a za kilka metrów powtórka i znowu ostro w górę na grań i w dół ... Takich zejść i wejść jest niespotkana przeze mnie wcześniej ilość, a to działa niesamowicie na psychikę, bo kiedy wydaje się, że to już ostatnie podejście i zejście naszym oczom ukazuje się kolejne i kolejne, aż do samej przełęczy Krzyżne.
Poniżej Dolina Roztoki
Co prawda przez samą przełęczą robi się trochę spokojniej i nogi mogą odpocząć, ale tylko na chwilę bo zejście do Doliny Pańszczycy też potrafi zmęczyć. Dalej już nieco spokojniej dnem doliny do schroniska Murowaniec, i dalej do Kuźnic.
Tak jak pisałem WCZEŚNIEJ cała trasa to ok. 40 km. chodzenia, i najlepiej byłoby podzielić ją na krótsze odcinki. Nam korzystając z wczesnego wyjścia i przepięknej pogody, udało się zrobić ją w jeden dzień, a na podsumowanie dodam, że to była najlepsza trasa jaką dotąd w tatrach przeszedłem.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Orla Perć - GRANATY

Turyści w jednym ze żlebów na Orlej Perci
Nareszcie długo oczekiwany, najniebezpieczniejszy i najtrudniejszy szlak w całych Tatrach. Całą Orlą zawsze dzieliłem na trzy części, a w ostatni weekend mieliśmy spróbować najkrótszej jej części, od Żlebu Kulczyńskiego, po Skrajny Granat. Jak się jednak później okazało, przeszliśmy aż do Przełęczy Krzyżne, choć pod koniec 40 kilometrowej trasy, nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa.
Ale po kolei.
W ostatnią sobotę wraz z grupą znajomych udaliśmy się busem do Zakopanego, skąd o trzeciej w nocy ruszyliśmy przez Kuźnice na Halę Gąsienicową i nad Czarny Staw Gąsienicowy. W tym miejscu część osób udała się w stronę Kasprowego Wierchu, natomiast ja z grupą 7 kolegów dalej w stronę Koziej Dolinki i Żlebu Kulczyńskiego. Trasa początkowo nie przysparza trudności, jednak od dna żlebu się to zmienia, i aż do samego szczytu pniemy się ostro w górę, gdzie bardzo często pomagają nam w tym łańcuchy, bez których wejście wydaje się niemożliwe. Na samej górze czarny szlak łączy się z głównym szlakiem graniowym w kolorze czerwonym, którym idziemy, aż do Skrajnego Granatu.
Panorama z Granatów w kierunku Doliny Pięciu Stawów Polskich
Trasa od Żlebu Kulczyńskiego jest już spokojniejsza, chociaż chodzenie granią z przepaścistymi zboczami z jednej bądź z drugiej powoduje szybsze bicie serca. Sama trasa od Czarnego Stawu Gąsienicowego, przez Kozią Dolinkę, Żleb Kulczyńskiego po Skrajny Granat dostarcza mnóstwa adrenaliny i nie jestem w stanie opisać towarzyszących widoków, może choć trochę oddadzą to poniższe zdjęcia, chociaż najlepiej udać się tam samemu i na własne oczy zobaczyć przepiękne widoki z tego szlaku.
Poniżej zdjęcia z trasy Hala Gąsienicowa - Czarny Staw Gąsienicowy - Kozia Dolinka - Żleb Kulczyńskiego - Skrajny Granat, a panorama z Zadniego Granatu w dziale PANORAMY.
Druga część trasy wiodąca przez Buczynowe Turnie, wkrótce na moim blogu.

środa, 1 lipca 2015

Veľký ROZSUTEC

Przez wiele osób, Wielki Rozsutec uznawany jest za najpiękniejszą górę Słowacji. Musiałem w końcu zobaczyć na własne oczy charakterystyczny szczyt Małej Fatry, z ostrymi, przepaścistymi i skalnymi graniami.
Panorama z Wielkiego Rozsutca
Wielki Rozsutec
Auto mieliśmy zaparkowane w Stefanowej, i z niej mieliśmy udać się na przełęcz Medzirozsutce i dalej na Wielki Rozsutec. Niestety, na starcie pomyliliśmy szlaki, co prawda kolory się zgadzały i szliśmy szlakiem zielonym, ale jak się dalej okazało przemalowanym z żółtego. Po dotarciu do miejsca oznaczonego jako Huty, kontynuowaliśmy wędrówkę przez górną część Hornych dier, do przełęczy Medzirozsutce 1200 m.n.p.m. Z tego miejsca można udać się na Dużego bądź Małego Rozsutca. Tutaj mieliśmy mały kryzys, bo ogrom Wielkiego Rozsutca z przewyższeniem z przełęczy, wynoszącym przeszło 400 metrów, wygląda na wymagającego i niedostępnego dla nas. Jednak po krótkim odpoczynku próbujemy swoich sił i przez kolejne 1,5 godziny, non stop, idziemy ostro pod górkę, aż do osiągnięcia szczytu. Po drodze niejednokrotonie pojawiają się łańcuchy, strome i urwiste zbocza, gdzie szczególnie podczas deszczu, może być niebezpiecznie. Sama góra z przewyższeniem przeszło 1000 metrów potrafi zmęczyć, ale jak to w takich miejscach bywa widoki z góry wynagradzają trud wycieczki. Wracaliśmy niestety tą samą trasą, z wyjątkiem dolnej części w której zwiedziliśmy jeszcze Janosikowe Diery, opisane przeze mnie wcześniej.
Fotorelacja z WIELKIEGO ROZSUTCA PONIŻEJ.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Janosikowe DIERY

Kolejne miejsce na mojej liście wartych do odwiedzenia, zaliczone!
Tym razem chodziło o Małą Fatrę, a do zwiedzenia mieliśmy Wielky Rozsutec i Janosikowe Diery. Wycieczka planowana była na dwa dni, jednak ze względu na niepewną pogodę w drugi dzień, udało nam się wszystko zwiedzić w jeden dzień. Choć łatwo nie było, bo przewyższenie od parkingu do szczytu Wielkiego Rozsutca wynosi przeszło 1000 metrów, i wszystko zajęło nam przeszło 9 godzin chodzenia.

Na początek o Janosikowych Dierach. Znajdują się one w Małej Fatrze Krywańskiej niedaleko miejscowości Terchova, jakieś 70 km. od przejścia granicznego w Chyżnem. Zespół skalnych wąwozów składa się z kilku części i nazwane są na cześć legendarnego Janosika, który pochodził ze wsi Terchova.
Szczególnego uroku Dierom nadaje płynący w nich potok, który dzięki skalnym progom tworzy przepiękne wodospady, ponad którymi poruszamy się przechodząc po metalowych mostkach i drabinkach. Wybierający się w to miejsce muszą pamiętać o dobrych butach, gdyż trasa w wielu miejscach prowadzi korytem rzeki, którą niejednokrotnie musimy pokonywać po kamieniach, czy brzegiem brnąc po łydki w błocie.
Jeżeli ktoś był w Słowackim Raju, i lubi odwiedzać tego typu rezerwaty koniecznie musi, również odwiedzić Janosikowe Diery.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Zielony Staw Kieżmarski

Panorama Zielonego Stawu Kieżmarskiego należy według mnie, do jednej z najpiękniejszej w całych Tatrach.
Panorama Zielonego Stawu Kieżmarskiego
Schronisko i Jastrzębia Turnia
Od dawna chciałem to miejsce odwiedzić, no i udało się to zrobić w ostatnią sobotę. Zadawałem sobie tylko pytanie, czy 8 kilometrów trasy i 600 metrów różnicy wzniesień w jedną stronę, to nie za dużo na wycieczkę z dziećmi? Okazało się, że chłopaki dali radę a sporo frajdy sprawił im płynący wzdłuż części trasy potok.
Cała trasa wiedzie kamienistą, utwardzoną drogą i nie sprawia żadnych trudności a jedyny minus to, że strasznie długo się ciągnie.
Co do samego stawu to panorama wokół niego naprawdę urzeka, a największe wrażenie robi sterczący ponad stawem masyw Jastrzębiej Turni. Znad samego stawu można udać się w dalszą wędrówkę na Rakuską Czubę, Jagnięcy Szczyt albo do Doliny Białych Stawów. My niestety musieliśmy wracać tą samą trasą do auta zaparkowanego na parkingu w Małej Wodzie Kieżmarskiej.

Fotorelacja z trasy PONIŻEJ a panorama w dziale PANORAMY.

piątek, 5 czerwca 2015

Pałac w JULINIE

Podczas przejażdżek rowerowych stałym miejscem naszego postoju, jest Pałacyk myśliwski, znajdujący się w gminie Rakszawa.

Wybudowany z drzewa modrzewiowego w 1880 roku, w chwili obecnej, jest w stanie krytycznym i jeśli nie znajdą się pieniądze na jego renowację, pewnie za kilka lat nic z niego nie zostanie.

Zapraszam do obejrzenia co pozostało z pałacyku.

piątek, 22 maja 2015

Przepaść Macocha i Jaskinia Punkevni

Na dnie Przepaści Macocha
Przepaść z dolnego mostka
Głównym celem naszej ostatniej weekendowej wycieczki, była największa przepaść w środkowej Europie, sięgająca 138 metrów do tafli jeziorka znajdującego się na jej dnie, i kolejne 50 metrów pod jego taflą. Wejście do jaskini należy wcześniej zarezerwować telefonicznie bądź e-mailowo, gdyż Jaskinie Punkevni i Przepaść Macocha to najbardziej oblegane miejsca w Morawskim Krasie. Zwiedzanie w zorganizowanych grupach i z przewodnikiem rozpoczyna się od wejścia do Jaskini Punkevni, którą przemierzając przez wyryte w skale korytarze, zwiedzamy skalne komnaty ze stalaktytami, stalagmitami i stalagnatami.
Po przejściu kilku skalnych sal, oświetlonym korytarzem docieramy na dno Przepaści Macocha, gdzie możemy podziwiać ogrom skalnych ścian. Z tego miejsca udajemy się na dalsze zwiedzanie, ale tym razem płyniemy w łódce podziemną rzeką, manewrując między otaczającymi nas z trzech stron skałami. Rejs jaskiniową rzeką, z oświetlonymi ścianami i od czasu do czasu oświetloną głębią wody dostarcza sporo satysfakcji. Niestety z tego etapu zwiedzania nie mam ani jednego zdjęcia, gdyż płynąc łódką nie można fotografować.
Fotorelacja wraz z opisami ze zwiedzania jaskini i przepaści PONIŻEJ. 

środa, 20 maja 2015

BRNO

Brno ze Starego Ratusza
Krypty Klasztoru Kapucynów
Brno jest zaraz po Pradze drugim co do wielkości miastem w Czechach. Pomimo tego, że jest to bardzo duże miasto to główne jego atrakcje, są skupione w promieniu kilku kilometrów i nie trzeba przemieszczać się na duże odległości, by je wszystkie zwiedzić.  Nam odwiedzenie najważniejszych z nich, zajęło trochę więcej niż pół dnia.
Fakt, że atrakcji tam jest tyle, że na wszystkie wystarczyłby dzień. My ze wszystkich odwiedziliśmy Plac Wolności, Stary Ratusz z panoramą na Brno, robiące niesamowite wrażenie Krypty Klasztoru Kapucynów, Zielony Targ z barokową fontanną, Katedra Świętych Piotra i Pawła oraz Zamek i twierdza Špilberk. Miasto ma swój klimat starych, wielkich miast, z ryneczkami pełnymi ludzi no i z tym czeskim piwem, które nigdzie mi tak nie smakowało jak tam.
Zdjęcia z odwiedzonych miejsc wraz z opisami PONIŻEJ a panorama Targu Warzywnego (Zielonego Targu) w dziele PANORAMY.

wtorek, 19 maja 2015

Slavkov (Austerlitz)

W ostatni weekend wraz ze znajomymi wybraliśmy się do Czech z zamiarem zwiedzenia Brna, oraz jaskini Punkevní, z przepaścią Macocha. W drodze do Brna, zjechaliśmy z autostrady do miejscowości Slavkov, gdzie w ogromnym ogrodzie znajduje się piękny pałac barokowy.
Panorama pałacu od strony parku
W tym miejscu i na pobliskich polach, pomiędzy Sławkowem a Brnem w 1805 roku stoczono jedną z najbardziej znanych bitew napoleońskich - bitwa pod Austerlitz.
Pałac zwiedziliśmy tylko z zewnątrz, ale i tak warto było tam wstąpić a fotorelacja z tego miejsca PONIŻEJ.

wtorek, 10 lutego 2015

Śnieżne TATRY


Mnich
Pomysł na Tatry zimą chodził za mną już od dawna. O ile w lecie można wejść na dowolnie wybrany szlak, o tyle zimą nie miałem pojęcia jak to jest w górach, na co liczyć i gdzie iść na pierwszą wyprawę.
Wybraliśmy więc najprostsze rozwiązanie i drogę do Morskiego Oka, a później dalej nad Czarny Staw pod Rysami. W drogę do Morskiego Oka można spokojnie wybrać się bez specjalnego przygotowania, ale już do podejścia na Czarny Staw pod Rysami przydadzą się nam raki.

Morskie Oko z podejścia nad Czarny Staw
W sobotę nam się poszczęściło, trafiliśmy na okno pogodowe i przepiękne widoki na Tatry. Niestety plany na niedzielę nie doszły do skutku i rano musieliśmy uciekać, ze względu na intensywne opady śniegu oraz przeraźliwie silny i mroźny wiatr.
Można powiedzieć, że Tatry zimą mają swój niepowtarzalny urok i na pewno wrócę tam jeszcze zimą, na jakąś dłuższą trasę.
Fotorelacja PONIŻEJ a większa panorama znad Czarnego Stawu pod Rysami w dziale PANORAMY.