czwartek, 8 lutego 2018

Na TURBACZ z sankami

Gdzie zabrać dzieci na sanki? Tatry były, Pieniny były tym razem może Gorce? Starujemy więc rano w dwie rodziny, trójka dzieci z sankami a nasz cel to Schronisko na Turbaczu.
Parkujemy na parkingu pod Polaną Długą w Nowym Targu, aby zielonym szlakiem udać się na Turbacz. Jakież było nasze zdziwienie, że w Nowym Targu jest mniej śniegu niż na Podkarpaciu, przez co początkowy odcinek dał nam popalić, gdyż sanki ciągnęliśmy po minimalnej ilości śniegu.
Po wejściu do lasu, szlak zaczyna piąć się ostro do góry a śniegu ciągle mało. Dopiero po przebyciu jakiegoś kilometra zaczyna się zimowy klimat z ośnieżonymi drzewami i większą ilością śniegu.
Po drodze niestety widok na Tatry skutecznie zasłaniają chmury, tylko przez moment mogliśmy dostrzec tatrzańskie szczyty. Im wyżej tym więcej śniegu i większa frajda dla dzieci.
Po 9 km od parkingu i pokonaniu 650 metrów przewyższenia meldujemy się w schronisku, odbieramy klucz do zarezerwowanego wcześniej pokoju, zostawiamy rzeczy i idziemy z dziećmi pozjeżdżać na sankach. Zdziwiło mnie, że byliśmy jedynymi spotkanymi osobami w ciągu dwóch dni które miały sanki.
Po dość aktywnym dniu pakujemy się do łóżek, aby następnego dnia udać w dół, tym razem szlakiem żółtym, do zaparkowanych 9 km. niżej aut.
Drugi dzień to już sama przyjemność, bo dzieci praktycznie od schroniska do Nowego Targu zjechały na sankach.
Krótka ale aktywna wizyta w górach, już nie możemy doczekać się kolejnych.
A na fotorelację zapraszam poniżej.
 
 
 
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz