czwartek, 26 lipca 2018

WEZUWIUSZ

Korzystając z faktu, że w Rzymie byliśmy własnym samochodem, postanowiliśmy uderzyć jeszcze bardziej na południe Włoch i zwiedzić wulkan i zasypane przez niego miasto. Lubię jeździć samochodem i nie mam z tym większych problemów, jednak po tym co czytałem wcześniej w internecie, trochę się obawiałem wizyty w tamtych rejonach. Okazało się, że nie było aż tak strasznie. Jednak droga od zjazdu z autostrady aż do parkingu na Wezuwiuszu jest stroma, kręta i dostarcza adrenaliny. Najgorzej jest gdy spotkamy się z autokarem, który jedzie w odwrotnym do nas kierunku i należy manewrować tak, aby oba pojazdy zmieściły się na wąskiej drodze.
Auto zaparkowaliśmy na płatnym za cały dzień parkingu (5 euro). Z parkingu można dalej iść pieszo, jednak ze względu na sporą odległość lepiej skorzystać z busa, za 2 euro od osoby w obie strony. Na górze czeka na nas kolejna opłata. Samo wejście na Wezuwiusza kosztuje 10 euro od osoby, a dzieci do 120 cm. wzrostu wchodzą za darmo.
Trasa od kas biletowych do krateru to przewyższenie około 200 metrów, więc można się "lekko" przypocić. Strome dojście na górę zajmuje około 20-30 minut, a na górze spokojniej już można sobie pospacerować podziwiając z jednej strony krater wulkaniczny a z drugiej strony Zatokę Neapolitańską.
Po dojściu do końca ścieżki na zboczach Wezuwiusza można udać się tą samą drogą w podróż powrotną.
Podsumowując, wizyta pozytywnie mnie zaskoczyła. Szczególnie ogrom tego kolosa z prawie 500 metrowej średnicy kraterem, który w 79 roku zasypał Pompeje i Herkulanum. Co ciekawe Wezuwiusz pozostaje czynnym wulkanem, z jego wnętrza cały czas wydobywają się obłoki dymu, a według naukowców kolejny wybuch to tylko kwestia czasu.
Poniżej fotorelacja z drogi na wulkan, Zatoki Neapolitańskiej oraz masywu Wezuwiusza z Pompejów.
 
 
 
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz